Pozostajemy jeszcze dzisiaj w świecie kuchni japońskiej. Jak wspominaliśmy wcześniej, kuchnia japońska jest uznawana za najzdrowszą a zarazem jedną z najmniej skomplikowanych kuchni świata. Ryby, ryż, soja oraz warzywa to podstawowe składniki, na których opierany jest cały jadłospis każdego dnia.
Co ciekawe, bardzo ważne w procesie konsumpcji dla Japończyków jest to, aby nie mieszać smaków ani nie przyprawiać potraw zbyt mocno, ponieważ mogłoby to zmienić specyfikę podstawowego smaku. Teoretycznie patrząc na ilość głównych składników jest to trudne, ale Japończycy świetnie sobie z tym radzą. Świadczyć może o tym bardzo dużo dań, które mimo swojej prostoty w przyrządzeniu smakują wyśmienicie o ile przygotujemy je w odpowiedni sposób. My, Europejczycy przywykliśmy raczej do smażenia potraw na ogromnej ilości tłuszczu, do tego na patelniach, które są jednym z głównych powodów, przez które potrawy przygotowywane przeze nas są niezdrowe a co gorsza zwiększają swoje objętości zamieniając naturalne soki i wartości z tymi, które poprzez reakcje chemiczne podmieniają się.
Charakterystyczne dla kuchni japońskiej jest przede wszystkim to, że dania przygotowywane są w większości przy stole jadalnym, w małych i doskonale przystosowanych naczyniach. A jeżeli już smażą, (bo nie jest tajemnicą, że zdecydowana większość dań podawana jest na surowo), to w specjalnych warunkach, które w odróżnieniu od naszych standardowych garnków i patelni – „współdziałają” z gotującym i nie powodują poprzez swoje funkcjonowanie takich, zmian, które mogłyby w jakimś stopniu zaszkodzić potrawie, zmienić jej smak, właściwości czy wartości odżywcze.
Jeżeli ktokolwiek z Was, uda się kiedyś na urlop do Japonii, proszę zwrócić uwagę na to, jak przyrządza się dania w restauracjach. Oprócz specjalnych patelń do warzyw, które są bardzo duże i zazwyczaj przypominają małe kociołki, są ogromne płyty, na których się jedynie podsmaża dwa lub więcej składników, w celu uzyskania „symbiozy” zazwyczaj pomiędzy składnikami mięsnymi a warzywnymi, ale występują również urządzenia, które służą tylko do smażenia. Jeżeli macie VARADERO, to właśnie takie właściwości posiadają japońskie urządzenia.
A na dzisiaj kolejny szybki pomysł na orientalny obiad. Znowu przeniesiemy się do kraju Kwitnącej Wiśni i z pomocą VARADERO zjemy Yakitori, czyli grillowane szaszłyki drobiowe.
Czym jest Yokitori? Są to grillowane kawałki kurczaka nadziewane na patyk, które mieszać można z różnymi dodatkami. Począwszy od pory skończywszy na cebuli i papryce. Najważniejsza jest jednak marynata, na którą przepis również podamy.
YOKITORI
Czas przygotowania: ok. 1 godzina
Czas marynowania: ok. 30 minut
1 kg filetu z kurczaka
Kawałki papryki, pory, cebuli (lub co kto woli)
patyczki do szaszłyków
Marynata:
4 łyżki sosu sojowego (najlepiej japońskiego)
3 łyżki cukru
1 łyżka miodu (opcjonalnie)
1 łyżka białego wina
1 łyżka wody
Zaczynamy najpierw od przygotowania sobie filetów oraz dodatków. Filety kroimy na kosteczki, wielkości takiej, aby wygodnie i bezproblemowo można było je nabić na patyczki. To samo robimy z dodatkami, czyli papryką, cebulą, porą bądź tym, co sobie wybraliśmy do naszego dania. Kolejnym etapem jest przygotowanie marynaty. Rozgrzewamy nasze VARADERO do ok. 150 stopni, kładąc na nie brytfankę, w której ową marynatę będziemy przyrządzali. Mieszamy wszystkie składniki razem, i odstawiamy do ostygnięcia. Gdy marynata ostygnie, wrzucamy do niej pocięte kawałki kurczaka, mieszkamy i odstawiamy całą brytfankę na 30 minut.
Po upłynięciu 30 minut bierzemy patyczki i nabijamy na nie przemiennie kurczaka z dodatkami. (Kurczak, dodatek, kurczak, dodatek itd.).
Ostatnią czynnością jest rozgrzanie VARADERO do 200 stopni, położenie na rozgrzane płyty Yokitori, i grillować tak długo, aż uznamy, że kolor, stopień przypieczenia nam odpowiada. Podczas grillowania, można podlewać Yokitori marynatą, która nam została, smak będzie intensywniejszy. Podobno najlepiej Yokitori smakuje z ciepłym Sake. My nie próbowaliśmy, więc może Wy spróbujecie i podzielicie się z nami opinią? :)
Smacznego!
piątek, 20 stycznia 2012
wtorek, 17 stycznia 2012
Jesteś na diecie? Od dziś nie musisz bać się smażyć i piec!
Wigilia jak i Sylwester już dawno za pasem. Ilu z nas, jako postanowienie noworoczne zdecydowało się pozbyć tych kilku kilogramów, które niespodziewanie „zarobiliśmy” przez okres świąteczny?. W Święta najczęściej jemy potrawy, które zawierają dużo kalorii, ale jak to się mówi „W Wigilię zawsze wszystko smakuje lepiej niż, na co dzień”, więc nie wahamy się nigdy wziąć „jeszcze jednego”, „ostatniego” mówiąc sobie chociażby – „Dzisiaj jeszcze sobie mogę pozwolić, ale od Nowego Roku koniec”. Czyż nie jest tak?
Z racji tego, że wiele ludzi za najprostszą dietę uznaje zmniejszenie racji o połowę, a do tego spożywanie głównie warzyw, owoców, białka oraz wyeliminowanie ze swojej diety węglowodanów, rezygnuje z wielu potraw, które chętnie by spożyli, ale obawiają się, że jedna potrawa może zaprzepaścić dwa dni ciężkiej pracy nad swoją wagą i cofną się o dwa kroki w tył w cały procesie odchudzania. Otóż, wbrew pozorom, potrawy smażone wcale nie są takie złe, jak mogą się wydawać. Warunek jest jeden: Przyrządzić potrawę w odpowiedni – zdrowy – sposób a nawet podczas stosowania specjalnej diety, raz na jakiś czas można będzie sobie pozwolić na coś smażonego.
Nie jest tajemnicą, że podczas smażenia na zwykłej patelni, w produkcie spożywczym, którego akurat poddajemy procesowi smażenia, wraz z pomocą stosowanego tłuszczu, zachodzą reakcje chemiczne oraz zmiany fizyczne tego produktu. Dlaczego tak się dzieje? Weźmy na ten przykład kotlet schabowy. Gdy kładziemy na rozgrzany olej schab obtoczony bułką tartą zaczyna dochodzić do wspomnianych wcześniej reakcji chemicznych. Mięso zawiera bardzo dużą ilość wody, przez co podczas smażenia, woda ze względu na wysoką temperaturę poddaje się procesowi parowania. Gdy nasze mięso zaczyna wiotczeć, obecny na patelni tłuszcz, próbuje „desperacko” zastąpić wodę, która zanika, przez co nasze mięso systematycznie podwaja swoje niezdrowe właściwości. Co robimy, gdy tłuszcz będący na naszej patelni zaczyna „znikać”? Dolewamy więcej. Co zatem zrobić żeby smażenie było zdrowsze?
Użytkownicy VARADERO mają ułatwione zadanie, ponieważ urządzenie skonstruowane jest tak, że zarówno produkty pieczone jak i smażone zostają poddane obróbce cieplnej równocześnie z dwóch stron poprzez gorące płyty. A to sprawia, że smażony ten nasz przykładowy schab, dzięki technologii VARADERO, zamyka pory i dlatego potrawy zachowują naturalne soki, wartości odżywcze i smakowe, a tłuszcz, który wystarczy w śladowych ilościach nie musi uzupełniać utraconej poprzez parowanie wody.
Nasuwa się pytanie numer dwa. Co najlepiej smażyć, żeby nie ryzykować „kroków w tył” w swojej diecie? Teoretycznie wszystko, co usmażymy na VARADERO będzie zdrowsze od standardowo przygotowanych potraw. Jednak za najzdrowszą uchodzi w świecie kuchnia japońska. Dominują w niej warzywa, owoce morza oraz świeże ryby. To właśnie, dlatego Japończycy uchodzą za ludzi długowiecznych i szczupłych. Serdecznie polecamy obecnym jak i przyszłym posiadaczom VARADERO przepis na szybkie, zdrowe, smażone danie prosto z Japonii:
Daigaku-imo czyli japońskie kandyzowane, słodkie ziemniaki – wartość kaloryczna ok. 340kcal
Daigaku-imo
1 słodki ziemniak
1 łyżeczka sezamu
2 łyżki wody
5 łyżek cukru
1 łyżeczka sosu sojowego
olej do głębokiego smażenia
Myjemy ziemniaka, tniemy na ćwierć nie obierając ze skóry i na małe kawałki. Moczymy w wodzie żeby pozbyć się gorzkiego posmaku, osuszamy bardzo dokładnie.
Powoli smażymy na oleju do głębokiego smażenia.
Kolejnym etapem jest sos. Oczyszczamy płyty VARADERO papierowym ręcznikiem i kładziemy brytfankę VARADERO, w której przygotujemy sos. Do brytfanki dodajemy wodę, cukier oraz sos sojowy i mieszamy do momentu zgęstnienia sosu. (W zależności od ilości ziemniaków proporcje składników odpowiednio zwiększamy). Gdy sos będzie gotowy, dodajemy do niego wcześniej usmażone ziemniaki i mieszamy, po wyjęciu posypujemy sezamem.
Smacznego, lub jak mówią w Japonii: itadakimasu!
Z racji tego, że wiele ludzi za najprostszą dietę uznaje zmniejszenie racji o połowę, a do tego spożywanie głównie warzyw, owoców, białka oraz wyeliminowanie ze swojej diety węglowodanów, rezygnuje z wielu potraw, które chętnie by spożyli, ale obawiają się, że jedna potrawa może zaprzepaścić dwa dni ciężkiej pracy nad swoją wagą i cofną się o dwa kroki w tył w cały procesie odchudzania. Otóż, wbrew pozorom, potrawy smażone wcale nie są takie złe, jak mogą się wydawać. Warunek jest jeden: Przyrządzić potrawę w odpowiedni – zdrowy – sposób a nawet podczas stosowania specjalnej diety, raz na jakiś czas można będzie sobie pozwolić na coś smażonego.
Nie jest tajemnicą, że podczas smażenia na zwykłej patelni, w produkcie spożywczym, którego akurat poddajemy procesowi smażenia, wraz z pomocą stosowanego tłuszczu, zachodzą reakcje chemiczne oraz zmiany fizyczne tego produktu. Dlaczego tak się dzieje? Weźmy na ten przykład kotlet schabowy. Gdy kładziemy na rozgrzany olej schab obtoczony bułką tartą zaczyna dochodzić do wspomnianych wcześniej reakcji chemicznych. Mięso zawiera bardzo dużą ilość wody, przez co podczas smażenia, woda ze względu na wysoką temperaturę poddaje się procesowi parowania. Gdy nasze mięso zaczyna wiotczeć, obecny na patelni tłuszcz, próbuje „desperacko” zastąpić wodę, która zanika, przez co nasze mięso systematycznie podwaja swoje niezdrowe właściwości. Co robimy, gdy tłuszcz będący na naszej patelni zaczyna „znikać”? Dolewamy więcej. Co zatem zrobić żeby smażenie było zdrowsze?
Użytkownicy VARADERO mają ułatwione zadanie, ponieważ urządzenie skonstruowane jest tak, że zarówno produkty pieczone jak i smażone zostają poddane obróbce cieplnej równocześnie z dwóch stron poprzez gorące płyty. A to sprawia, że smażony ten nasz przykładowy schab, dzięki technologii VARADERO, zamyka pory i dlatego potrawy zachowują naturalne soki, wartości odżywcze i smakowe, a tłuszcz, który wystarczy w śladowych ilościach nie musi uzupełniać utraconej poprzez parowanie wody.
Nasuwa się pytanie numer dwa. Co najlepiej smażyć, żeby nie ryzykować „kroków w tył” w swojej diecie? Teoretycznie wszystko, co usmażymy na VARADERO będzie zdrowsze od standardowo przygotowanych potraw. Jednak za najzdrowszą uchodzi w świecie kuchnia japońska. Dominują w niej warzywa, owoce morza oraz świeże ryby. To właśnie, dlatego Japończycy uchodzą za ludzi długowiecznych i szczupłych. Serdecznie polecamy obecnym jak i przyszłym posiadaczom VARADERO przepis na szybkie, zdrowe, smażone danie prosto z Japonii:
Daigaku-imo czyli japońskie kandyzowane, słodkie ziemniaki – wartość kaloryczna ok. 340kcal
Daigaku-imo
1 słodki ziemniak
1 łyżeczka sezamu
2 łyżki wody
5 łyżek cukru
1 łyżeczka sosu sojowego
olej do głębokiego smażenia
Myjemy ziemniaka, tniemy na ćwierć nie obierając ze skóry i na małe kawałki. Moczymy w wodzie żeby pozbyć się gorzkiego posmaku, osuszamy bardzo dokładnie.
Powoli smażymy na oleju do głębokiego smażenia.
Kolejnym etapem jest sos. Oczyszczamy płyty VARADERO papierowym ręcznikiem i kładziemy brytfankę VARADERO, w której przygotujemy sos. Do brytfanki dodajemy wodę, cukier oraz sos sojowy i mieszamy do momentu zgęstnienia sosu. (W zależności od ilości ziemniaków proporcje składników odpowiednio zwiększamy). Gdy sos będzie gotowy, dodajemy do niego wcześniej usmażone ziemniaki i mieszamy, po wyjęciu posypujemy sezamem.
Smacznego, lub jak mówią w Japonii: itadakimasu!
czwartek, 13 października 2011
Jesień pełną parą - pora na grzyby Jak zasuszyć grzyby?
Jesień, chociaż powszechnie uznawana za najbardziej depresyjną ze wszystkich pór roku, ma nam jednak wiele do zaoferowania. Jest inspiracją dla artystów, urzeka kolorami, sprzyja górskim wędrówkom i jest wymarzoną porą dla grzybiarzy. Leśne wyprawy pozwalają także oderwać się od codzienności, a pełny kosz własnoręcznie nazbieranych grzybów napełnia serce dumą.
Grzyby mają tę wielką zaletę, nie trzeba zjadać ich od razu – można je zamarynować, można ususzyć i wykorzystać dużo później – np. jako składnik wigilijnych potraw. Aby jednak odpowiednio przygotować grzybowe zapasy na zimę, należy pamiętać, że nie wszystkie grzyby nadają się do suszenia. Przede wszystkim muszą być świeże i zdrowe, odrzucamy te, które są robaczywe, uszkodzone lub rozmiękłe oraz te, których nie znamy. Możemy suszyć grzyby w całości, same kapelusze, nóżki lub krajankę grzybową.
Suszenie jest jednym z najstarszych sposobów utrwalania produktów, a zarazem bezsprzecznie najtańszym. Metoda ta polega na odwodnieniu surowców, co znacznie przedłuża ich trwałość. Najczęściej suszymy grzyby, jednak nie każdy wie jak się za to zabrać. Poniżej znajdziesz wskazówki jak suszyć grzyby.
Do suszenia nadają się tylko grzyby świeże i zdrowe. W żadnym wypadku nie należy suszyć produktów nadgnitych czy robaczywych.
Suszyć możemy na dwa sposoby – korzystając ze słońca, możliwe jest to jednak tylko w miesiącach letnich od lipca do września, lub korzystając z ciepła pochodzącego z innych źródeł. Możesz do tego celu wykorzystać grzejnik, kuchenkę lub specjalne suszaki do produktów spożywczych.
Grzyby przeznaczone do suszenia należy dokładnie oczyścić. Duże okazy należy podzielić na mniejsze kawałki, aby ułatwić i przyspieszyć przebieg tego procesu. Pamiętaj, by kawałki nie były zbyt małe. Podczas suszenia grzyby znacznie zmniejszają swoja objętość.
Jeśli suszysz grzyby na słońcu możesz ułożyć je na większym sicie i ustawić tak, by możliwie jak najdłużej padały na nie promienie słoneczne. Pamiętaj, by ochronić grzyby przed szkodnikami i owadami. Najlepszym rozwiązaniem jest przykrycie ich cienka gazą.
Susząc grzyby w domu, zawieś je nad źródłem ciepła w postaci sznurów. Przygotuj igłę z nitką i nawlekaj na nią kolejno plasterki grzybów. Kawałki grzybów powinny być luźno rozłożone, a sznurki niezbyt ciężkie. Rozwieś je i nakryj gazą. Tak przygotowane sznurki możesz także wystawić na działanie słońca.
Oczywiście poza tradycyjnym sposobem suszenia możemy skorzystać z pomocy piekarnika lub suszarki do grzybów bądź urządzenia Varadero, które doskonale spełnia funkcję suszarki nie tylko do grzybów.
Dobrze zasuszone grzybki przesyp do pojemnika ze szczelnym zamknięciem. Doskonałym rozwiązaniem są metalowe puszki lub słoiki. Ma to na celu zabezpieczenie produktów przed wilgocią.
Grzyby mają tę wielką zaletę, nie trzeba zjadać ich od razu – można je zamarynować, można ususzyć i wykorzystać dużo później – np. jako składnik wigilijnych potraw. Aby jednak odpowiednio przygotować grzybowe zapasy na zimę, należy pamiętać, że nie wszystkie grzyby nadają się do suszenia. Przede wszystkim muszą być świeże i zdrowe, odrzucamy te, które są robaczywe, uszkodzone lub rozmiękłe oraz te, których nie znamy. Możemy suszyć grzyby w całości, same kapelusze, nóżki lub krajankę grzybową.
Suszenie jest jednym z najstarszych sposobów utrwalania produktów, a zarazem bezsprzecznie najtańszym. Metoda ta polega na odwodnieniu surowców, co znacznie przedłuża ich trwałość. Najczęściej suszymy grzyby, jednak nie każdy wie jak się za to zabrać. Poniżej znajdziesz wskazówki jak suszyć grzyby.
Do suszenia nadają się tylko grzyby świeże i zdrowe. W żadnym wypadku nie należy suszyć produktów nadgnitych czy robaczywych.
Suszyć możemy na dwa sposoby – korzystając ze słońca, możliwe jest to jednak tylko w miesiącach letnich od lipca do września, lub korzystając z ciepła pochodzącego z innych źródeł. Możesz do tego celu wykorzystać grzejnik, kuchenkę lub specjalne suszaki do produktów spożywczych.
Grzyby przeznaczone do suszenia należy dokładnie oczyścić. Duże okazy należy podzielić na mniejsze kawałki, aby ułatwić i przyspieszyć przebieg tego procesu. Pamiętaj, by kawałki nie były zbyt małe. Podczas suszenia grzyby znacznie zmniejszają swoja objętość.
Jeśli suszysz grzyby na słońcu możesz ułożyć je na większym sicie i ustawić tak, by możliwie jak najdłużej padały na nie promienie słoneczne. Pamiętaj, by ochronić grzyby przed szkodnikami i owadami. Najlepszym rozwiązaniem jest przykrycie ich cienka gazą.
Susząc grzyby w domu, zawieś je nad źródłem ciepła w postaci sznurów. Przygotuj igłę z nitką i nawlekaj na nią kolejno plasterki grzybów. Kawałki grzybów powinny być luźno rozłożone, a sznurki niezbyt ciężkie. Rozwieś je i nakryj gazą. Tak przygotowane sznurki możesz także wystawić na działanie słońca.
Oczywiście poza tradycyjnym sposobem suszenia możemy skorzystać z pomocy piekarnika lub suszarki do grzybów bądź urządzenia Varadero, które doskonale spełnia funkcję suszarki nie tylko do grzybów.
Dobrze zasuszone grzybki przesyp do pojemnika ze szczelnym zamknięciem. Doskonałym rozwiązaniem są metalowe puszki lub słoiki. Ma to na celu zabezpieczenie produktów przed wilgocią.
poniedziałek, 10 października 2011
Kolby kukurydzy z grilla
Kukurydza jest powszechnie znanym produktem, który pozwala na uczucie sytości w żołądki mimo spożytej niewielkiej ilości, zazwyczaj używana jako tak zwana przegryzka lub przystawka, uwielbiana przez dzieci i dorosłych, na słono, słodko.
Przygotowanie kukurydzy z grilla nie wymaga wielu zabiegów kulinarnych. Wystarczy usunąć z kolb liście i włókna, dokładnie je opłukać, a następnie nasmarować masłem z dodatkiem ziół. Świetnie nadadzą się tutaj tymianek, oregano, zioła prowansalskie czy koperek. Na ich bazie można przyrządzić wcześniej masełko, którym można natrzeć kolby tuż przed położeniem ich na ruszt. Wystarczy połączyć je z przetartym przez praskę czosnkiem oraz doprawić pieprzem. Ciekawego smaku daje kolbom wcześniejsze natarcie ich sokiem z limonki ze szczyptą pieprzu cayenne. Czas pieczenia kukurydzy uzależniony jest od jej stopnia dojrzałości. Zazwyczaj trwa to około 10-15 minut w sposób tradycyjny oraz około 3 minut w urządzeniu Varadero przy użyciu ramki z uchwytami.
Przygotowanie kukurydzy z grilla nie wymaga wielu zabiegów kulinarnych. Wystarczy usunąć z kolb liście i włókna, dokładnie je opłukać, a następnie nasmarować masłem z dodatkiem ziół. Świetnie nadadzą się tutaj tymianek, oregano, zioła prowansalskie czy koperek. Na ich bazie można przyrządzić wcześniej masełko, którym można natrzeć kolby tuż przed położeniem ich na ruszt. Wystarczy połączyć je z przetartym przez praskę czosnkiem oraz doprawić pieprzem. Ciekawego smaku daje kolbom wcześniejsze natarcie ich sokiem z limonki ze szczyptą pieprzu cayenne. Czas pieczenia kukurydzy uzależniony jest od jej stopnia dojrzałości. Zazwyczaj trwa to około 10-15 minut w sposób tradycyjny oraz około 3 minut w urządzeniu Varadero przy użyciu ramki z uchwytami.
czwartek, 6 października 2011
Z czym konkuruje Varadero?
Które urządzenie ze sprzętów AGD jest najbardziej uniwersalne i można na nim zrobić wszystko w sensie gotowania? Po głębszym zastanowieniu wybór pada na kuchenkę gazową (nie elektryczną). Smażenie, pieczenie, gotowanie, również na parze, kandyzowanie, suszenie i wiele innych kulinarnych procesów można wykonać właśnie na kuchence gazowej, jednak... często wiąże się to z poświęceniem ogromnej ilości czasu, stosem naczyń i wkładem pracy, które można zastąpić ułatwiając sobie te czynności poprzez zastosowanie specjalistycznych urządzeń AGD dedykowanych do danej czynności jak parowar do gotowania na parze. Idąc o krok dalej można napotkać na urządzenia wielofunkcyjne łączące w sobie po kilka funkcji kulinarnych. Najnowszym urządzeniem na polskim rynku jest Varadero, które urzeka swoja prostotą, a zarazem przydatnością w kuchni. Nie dość, że urządzenie zajmuje niewiele miejsca, jest oszczędne pod względem energii, zachowuje smaki i substancje naturalne potraw, to w dodatku radzi sobie niemal z każdym daniem, bez względu na rodzaj jego przygotowania. Dzięki temu Varadero sprawia, że gotowanie jest przyjemnością, oszczędza przede wszystkim czas, w drugiej kolejności energię i nasze zdrowie.
poniedziałek, 3 października 2011
Kuchnia wegańska - kolorowe naleśniki nie tylko dla wegan
Prosty, cienki placek, a ile możliwości! Zawiniesz w niego owoce, szpinak, ser, itp.
Podstawowe składniki, mleko, mąka i jajka, w kuchniach różnych krajów zmieniają swoje proporcje. Dzięki temu mamy francuskie crepes, włoskie crespelle, austriackie palatschinken czy amerykańskie pancakes.
Polski naleśnik ma mnóstwo odmian. Jeśli zamiast mleka dodasz śmietanę - ciasto będzie bardziej sprężyste. W cieście do słonych naleśników mleko można zastąpić piwem. Słodkie najlepsze są z ciasta biszkoptowego. W jego składzie jest dwa razy więcej jaj niż zwykle i dodaje się osobno żółtka, a osobno pianę z białek.
Usmażone i nadziane można dowolnie zapiekać, panierować, polewać sosami.Również weganie wykorzystują ciasto naleśnikowe w swoich przepisach.
NALEŚNIKI PSZENNE PEŁNOZIARNISTE /6 naleśników/
1 szklanka maki pszennej pełnoziarnistej
1 białko jajka
1/2 szklanki mleka (może być sojowe)
1/2 szklanki wody gazowanej
1 łyżka oleju rzepakowego
szczypta soli
Mąkę przesiać do miski (pozostałe na sicie otręby też dorzucić do ciasta), dodać jajko, połączyć z mlekiem i solą, dodać olej. Ciasto powinno mieć konsystencję niezbyt gęstej śmietany. Jeśli jest zbyt gęste dodać jeszcze wody.
Podawać z serkiem mascarpone i truskawkami, lub według uznania.
KOLOROWE NALEŚNIKI
2 i 1/2 szkl. mąki (pszennej pełnoziarnistej, ale może być dowolna)
2 i 1/4 szkl. mleka roślinnego
odrobina syropu z agawy (opcjonalnie, jeśli preferujemy słodkie naleśniki)
szczypta soli
łyżka oliwy
2 łyżki soku z buraka
1/2 łyżki kurkumy
1/4 szkl. świeżego lub mrożonego szpinaku
dodatki np. dżem truskawkowy lub borówki, pokrojony w plasterki banan, ricotta (twarożek) wymieszana z syropem/miodem i ziarenkami wanilii
Zmiksować mąkę, mleko, sól i oliwę. Powinniśmy otrzymać ok. 800ml ciasta, które należy podzielić na 3 części. Odlewać najpierw 1 szklankę ciasta do osobnego naczynia i dodać do niego sok z buraka, następnie kolejną szklankę do drugiego naczynia i tu dodać kurkumę, a to co zostanie w blenderze zmiksować ze szpinakiem.
Każdy z barwiących składników jest niewyczuwalny, więc można je podawać z każdym, nawet słodkim nadzieniem. Intensywność koloru naleśników zależy od ilości dodanego barwnika. Można pociąć zwinięte naleśniki tworząc niewielkie roladki, podawać w formie koreczków.
Podstawowe składniki, mleko, mąka i jajka, w kuchniach różnych krajów zmieniają swoje proporcje. Dzięki temu mamy francuskie crepes, włoskie crespelle, austriackie palatschinken czy amerykańskie pancakes.
Polski naleśnik ma mnóstwo odmian. Jeśli zamiast mleka dodasz śmietanę - ciasto będzie bardziej sprężyste. W cieście do słonych naleśników mleko można zastąpić piwem. Słodkie najlepsze są z ciasta biszkoptowego. W jego składzie jest dwa razy więcej jaj niż zwykle i dodaje się osobno żółtka, a osobno pianę z białek.
Usmażone i nadziane można dowolnie zapiekać, panierować, polewać sosami.Również weganie wykorzystują ciasto naleśnikowe w swoich przepisach.
NALEŚNIKI PSZENNE PEŁNOZIARNISTE /6 naleśników/
1 szklanka maki pszennej pełnoziarnistej
1 białko jajka
1/2 szklanki mleka (może być sojowe)
1/2 szklanki wody gazowanej
1 łyżka oleju rzepakowego
szczypta soli
Mąkę przesiać do miski (pozostałe na sicie otręby też dorzucić do ciasta), dodać jajko, połączyć z mlekiem i solą, dodać olej. Ciasto powinno mieć konsystencję niezbyt gęstej śmietany. Jeśli jest zbyt gęste dodać jeszcze wody.
Podawać z serkiem mascarpone i truskawkami, lub według uznania.
KOLOROWE NALEŚNIKI
2 i 1/2 szkl. mąki (pszennej pełnoziarnistej, ale może być dowolna)
2 i 1/4 szkl. mleka roślinnego
odrobina syropu z agawy (opcjonalnie, jeśli preferujemy słodkie naleśniki)
szczypta soli
łyżka oliwy
2 łyżki soku z buraka
1/2 łyżki kurkumy
1/4 szkl. świeżego lub mrożonego szpinaku
dodatki np. dżem truskawkowy lub borówki, pokrojony w plasterki banan, ricotta (twarożek) wymieszana z syropem/miodem i ziarenkami wanilii
Zmiksować mąkę, mleko, sól i oliwę. Powinniśmy otrzymać ok. 800ml ciasta, które należy podzielić na 3 części. Odlewać najpierw 1 szklankę ciasta do osobnego naczynia i dodać do niego sok z buraka, następnie kolejną szklankę do drugiego naczynia i tu dodać kurkumę, a to co zostanie w blenderze zmiksować ze szpinakiem.
Każdy z barwiących składników jest niewyczuwalny, więc można je podawać z każdym, nawet słodkim nadzieniem. Intensywność koloru naleśników zależy od ilości dodanego barwnika. Można pociąć zwinięte naleśniki tworząc niewielkie roladki, podawać w formie koreczków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






